Wszystko i nic

Lato, upał, gorąco… a mnie znowu dopadła choroba. Tym razem jakieś zatrucie. Musiałam się więc przeprosić z przychodnią zdrowia i udać na wizytę, która zakończyła się 3dniowym zwolnieniem lekarskim. Dzisiaj jest jego ostatni dzień, a ja dopiero teraz znalazłam czas na naskrobanie tutaj kilku słów. To chyba najlepiej świadczy o tym dlaczego na co dzień nie udaje mi się tu nic napisać.

DOM:

- Juhuu! tak się cieszyłam jak skończyliśmy remont sypialni. W końcu śpimy jak ludzie. Na szerokim łóżku z palet. W pięknej ciemnej pościeli. Nie mamy jeszcze szafy, ale mamy wieszaki z Jyska i ubrania wygladają jak w showroomie pokazu mody. I wszystko było pięknie dopóki do drugiej części bliźniaka, w którym mieszkamy nie wprowadzili się nowi właściciele. Z trójką bachorów (na początku wydawało mi się, że z dwójką dzieci, ale życie szybko zweryfikowało ilość i moje zdanie o nich). W pierwszą noc zrobili imprezę, która zaczęła (!) się o 3 w nocy, a skończyła o 4 sporą awanturą z naszej strony. Teraz stawiamy dodatkowe ścianki wygłuszające, więc znowu  rozpiernicz. Już mam dość.

1503354_853762051317163_599090117_n

- Prawie skończona łazienka. Po 3 tygodniach męki mamy gdzie się wykąpać (i to zarówno w wannie jak i pod prysznicem) i skorzystać z toalety. Nie mamy za to jeszcze umywalki (bo nie mamy szafki pod nią, gdyż czekamy na stolarza – podobno do końca czerwca ;/) więc narazie myjemy zęby w wannie.

DSCN036999

- Powoli myślimy nad kuchnią…. ale aż się boję.

PO GODZINACH:

- Mówiłam, już że jestem chora. Mówiłam. Nienawidzę mdłości i innych takich. Już bym wolała np. ból gardła. Boli, bierzesz coś, przestaje. A tu mdło, niedobrze, nie wiadomo co dalej…. Ale za to sobie leżę.

- W sobotę idziemy na ślub i wesele. Ale co to za ślub i wesele jak Para Młoda już po jednym ślubie i to dwa lata temu? Nie przepadam za takimi szopkami. Ale chyba zostawię to na osobny post. To w ogóle jakaś nowa moda jest?

- Ciągle nie mogę nadziwić się mojej ślicznej chrześniaczce i temu jak szybko rośnie i zdobywa nowe umiejętności. Jest przeeeekochana. I zawsze mnie dziwi, że ona mnie tak lubi. I wzajemnie. I dlatego siedzę i czytam komentarze pod ostatnim wpisie na Hubisiowo (klik), bo przeraża mnie na co moja mała kruszynka może być też narażona. A jest to jedyne dziecko na świecie, które lubię. Cała reszta irytuje mnie strasznie. Nieważne czy to w sklepie, przychodni, na ulicy. Głośne i denerwujące. Mam ochotę wrzeszczeć na nie aż się zamkną. To chyba nie jest jednak do końca normalne.

PRACA:

- Miałam dzisiaj iść, ale wkurzyło mnie, że musiałam tam wczoraj jechać, pomimo tego, że jestem chora. Wkurzyło mnie, że mam pracę, w której nie mogę się rozchorować jak człowiek na dwa dni w ciągu roku. Tak nie może być, to jest nienormalne. Więc skoro mam zwolnienie jeszcze na dzisiaj to zamierzam z niego skorzystać. Jeszcze nie zostałam pracoholikiem.

- Opisane wyżej jest skutkiem tego, że pomimo dwukrotnych poszukiwać nie udało nam się nikogo zatrudnić do pracy. Ludzie mają to chyba gdzieś. Jedna dziewczyna, która była na dniu próbnym nie odebrała już poźniej telefonu, a druga powiedziała, że jest na wychowawczym i może przyjść do pracy na czarno, bo dostaje teraz jakiś tam zasiłek. Czy to są jakieś żarty? To chyba też temat na osobną notkę.

Czy ktoś to w ogóle czyta?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>