Dzień kobiet

No tak, Ola miała rację, że najgorzej posta pisze się jak od tygodnia czy dwóch się milczało, człowiek nie wie od czego zacząć, bo teoretycznie nie działo się nic wielkiego, ale tak naprawdę to zdarzyła się masa różnych rzeczy, które warto by opisać.

Wczorajszy dzień kobiet. Święto niby komunistyczne, a jednak takie miłe. Na szczęście ja komuny nie pamiętam, więc mogę mówić, że tylko miłe. Jakby na to nie patrzeć Dzień Mężczyzny (10 marzec) czy Dzień Chłopaka (30 wrzesień) nigdy nie będzie miał tyle uroku i nie będzie taki piękny jak Dzień Kobiet, z tymi miłymi gestami, powszechnymi życzeniami, pachnącymi kwiatami lub czekoladkami (tak! czekoladki też pachące! ;)) Ja akurat została zabrana wczoraj na przepyszną kolację do japońskiej restauracji, czyli coś co uwielbiam. Dodatkowo w prezencie od restauracji dostałam kieliszek przepysznego japońskiego wina z macerowanej śliwki z kostkami lodu. Mmmm wspaniełe. Muszę sobie takie kupić jak już stworzę domową winotekę. Oczywiście już zdążyłam wrzucić zdjęcie na Instagram, bo założyłam sobie tam konto i teraz non stop coś wrzucam. Choć swojej twarzy nie udostępniłam jeszcze na żadnym.

Niestety jest jedna rzecz, która mnie martwi, a mianowicie od jakiegoś roku, a może i dłużej, mój organizm nie toleruje sushi. Jak zjem więcej niż 3 kawałki, to od razu chce je zwrócić, wszystko jedno którą stroną. Najgorsze jest to, że ja uwielbiam sushi i dałabym się za nie pokroić. Na początku mojej fascynacji nic wcinałam jak leci i byle gdzie, a nic mi nie było. Teraz nie ważne czy zjem takie za 100 zł czy za 15 zł i tak będę się źle czuła. Wczoraj dziubnęłam dwa kawałeczki od R. i całą noc zastanawiałam się czy zwrócić je natychmiast czy pieprzyć to i iść spać. Czy ktoś słyszał o czymś takim? Pytałam lekarki, ale nic nie pomogła. Teraz mam nową to zapytam znowu. W sumie nie jest to strasznie uciążliwe, więc olewam temat i już się przyzwyczaiłam, że nie mogę, ale dręczy mnie: dlaczego? i dlaczego wcześniej nie miałam takiego problemu.

Tak sobie teraz pomyślałam, że jak nadal będę regularnie tam wrzucać różne zdjęcia to spokojnie będę mogła potem na ich podstawie pisać notki. Na przykład teraz przypomniało mi się, że w zeszłym tygodniu byliśmy też na pizzy w Pizza Hut i jak zawsze uwielbiałam jedzenie tam, tak tym razem dostaliśmy pizzę, na której część ze składnikami stanowiła może połowę, a drugą połowę zajmowało obrzeże. Także duży minus dla lokalu w Galerii Katowickiej. Miałam zgłosić to na jakąś infolinię Pizza Hut, ale zapomniałam. W lokalu nie chciałam robić awantury, bo było niedaleko do zamknięcia i jeszcze by nam drugiej nie zrobili, poza tym byliśmy mega głodni, no i jeszcze zawsze się boję, że mi naplują do jedzenia. I tak właśnie człowiek kończy i je obrzeża (czyli po śląsku ranty ;))

2 myśli nt. „Dzień kobiet

    1. Morelka Autor wpisu

      Dobrze wiedzieć ;) Ja wpisałam kilka butelek na listę prezentów, które chciałabym dostać.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>