Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Schudnę?

Znajoma opowiedziała mi dzisiaj o innej naszej wspólnej znajomej, która dzięki regularnym, codziennym wycieczkom rowerowym zgubiła gdzieś po drodze 20 kg. Laska jest z niej nieprzeciętna i jakoś nie umiem sobie wyobrazić jej w wersji plus z 20 kg na plecach. Tak sobie myślę, że ja też brzydka w sumie nie jestem i gdybym tak paręnaście kilo zrzuciła, to może też jeszcze mogłaby być ze mnie jakaś laska. Strasznie mnie to zmotywowało.
Czytaj dalej

Szkoła po raz 6

W tym całym rowerowym pędzie zapomniałam o najważniejszym: od kilku dni mogę się pochwalić tytułem mgr, zwanym też magazynierem, a za kilka tygodni powracam na uczelnię na studia podyplomowe z wyceny nieruchomości. Cóż,  nie jest to może najciekawszy kierunek pod słońcem, a niektóre z przedmiotów już samą nazwą przyprawiają mnie o ból głowy (czyt. statystyka, podstawy budownictwa, matematyka itd.), ale za to można potem starać się o licencję na państwowym egzaminie i tym samym udałoby mi się zdobyć pierwszy w życiu konkretny zawód. No i jakby nie patrzeć jest to kierunek, z którego nie powinnam być taka całkiem zielona…. Zaczynam szkołę 6 raz w życiu.
Czytaj dalej

Skrót

Ominęłam ostatnio parę dni w przeglądzie wycieczek rowerowych, więc podaję sama dla siebie, że była wycieczka jedna (nr 2) na 9 km, jedna (nr 3) na 14 km w czwartek i dzisiejsza po Pszczynie i nad Zbiornik w Goczałkowicach na ok. 23 km.

Weekend bardzo męczący: od piątku, czyli spotkania w parku na piwko ok. północy, przez sobotę czyli zakupy i impreza w domu, aż po dzisiejszą wycieczkę. A to wszystko w niesamowitym upale, który panuje i który mógł nas dzisiaj przyprawić o udar słoneczny.
Czytaj dalej

Rower

Wczoraj zaliczyłam pierwszą przejażdżkę. Dzisiaj śniadanie jadłam na stojąco, bo nie umiałam usiąść na du*** przy stole, żeby zjeść jak człowiek. Ktoś ma na to jakiś sposób? Myślałam, że dzisiaj sprawdzimy inną trasę, bo wczoraj tylko 6 km, ale chyba nie da rady, bo nie wysiedzę.
Czytaj dalej

Walić to

Motto na dziś: Walić to… wszystko się jakoś ułoży! a jak nie to… walić to!

We wtorek obrona, a ja jeszcze nie przeczytałam mojej pracy. Jak już będzie ten mgr to nic tylko wyjechać do Anglii. Ewentualnie wcześniej jakiś kurs przypominający jak posługiwać się językiem Szekspira. Teraz zaczynam żałować, że dawno stąd nie wyjechałam. Ale za młoda była i za głupia, więc nie ma się co dziwić.
Czytaj dalej